• Wpisów: 11
  • Średnio co: 90 dni
  • Ostatni wpis: 76 dni temu, 18:23
  • Licznik odwiedzin: 23 767 / 1092 dni
 
rozstaniaipowroty
 
Lady Catherine Brown: Cześć dziewczyny,

nie wiem który to już mój powrót z kolei po dłuższej przerwie, ale hehe... nazwa zobowiązuje - rozstaniaipowroty!

Przejdę od razu do naszego meritum sprawy, a konkretnie - wpisu KOSMETYCZNEGO.

1.    Pielęgnacja/makijaż/włosy/akcesoria
•    Love Nature, Korektor w sztyfcie z olejkiem z drzewa herbacianego (firmy: Oriflame)
•    Nawilżająco-koloryzujący krem na dzień SPF 20 (firmy: Avon)
•    Oczyszczająco-tonizująca woda różana (firmy: Avon)
•    Color Trend, Szminka do ust ‘Aksamitny mat’ (firmy: Avon)
•    Pomadka ochronna (firmy: Lemax)
•    Szampon lniany wzmacniający z kompleksem witamin (firmy:  Barwa Naturalna)
•    4-pak gąbeczek do makijażu w kształcie serca (firmy: Riaoninger, Beauty&Style)
•    Słoiczek 20ml (firmy: Inter-Vion)

Ze wszystkich rzeczy z tej listy, które zdążyłam przetestować, jestem zadowolona, z wyjątkiem szminki z Avon-u (kolor: Stylish Nude), która okazała się być moją porażką zakupową, bo na ustach, mimo fajnego koloru, wyglądała okropnie - rozwarstwiała się, nie rozprowadzała się tak jak trzeba, po prostu masakra... ALE! z racji tego, że kolor był wart mojej akceptacji i nie chciałam wyrzucać pieniędzy do kosza, bo w końcu jestem 'biednym studentem' to pomyślałam, że może da się jeszcze to uratować.

Tak, więc kilka dni później będąc na zakupach kupiłam pomadkę ochronną i plastikowy słoiczek, niestety musiałam wziąć ten o 10ml większy, bo "Grażyny" rzuciły się na te mniejsze, które były na promocji w Rossmann-ie XP

No ale, do brzegu, bo której z Was będzie się chciało czytać taką litanię? (już widzę ten przysłowiowy las rąk).

Miałam teraz beznadziejną szminkę, nową pomadkę ochronną < bo moja poprzednia (wcale nie stara) zrobiła mi psikusa i... rozpuściła się, kiedy zostawiłam ją w torebce, w samochodzie, także... pozdro siostro, nawet nie zdążyłam jej zużyć do połowy, ehh... never mind! > i słoiczek, więc ochoczo przystąpiłam do misji ratunkowej mazidła. Do słoiczka wyłamałam szminkę i pomadkę, potem rozdrobniłam je, zagotowałam wodę, wlałam trochę do miski i włożyłam do niej słoiczek. Tak przez dłuższą chwilę rozpuszczałam w kąpieli wodnej moje składniki, od czasu do czasu je mieszając, a kiedy skończyłam słoiczek włożyłam na kilka godzin do zamrażarki i potem mogłam się już cieszyć moją szminko-pomadką, która może nie wygląda estetycznie idealnie, bo nie uzyskałam pięknej, równej tafli kosmetyku, ale no... prosty eksperyment się udał! Brawo ja! XDD

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego
  •  
     
    Rzeczywiście nazwa pasuje jak ulał, czekam na kolejny powrót. :)
    Udało się uratować, dobra robota! :D
    A jak u Ciebie ogólnie? Jak życie się układa? Skrobnij coś niebawem :*
     
  •  
     
    Brawo Ty :D
    Bez sensu marnować kosmetyki, nawet te nietrafione, skoro można podjąć próbę jego ratunku i nadać mu nowe życie :D
    Bardzo fajny wpis, zapraszam do mnie! ;)